Minguella: Transfer Maradony negocjowałem z pistoletem na stole

Radek Koc

15 lipca 2018, 16:45

Sport

8 komentarzy

Josep Maria Minguella rozpoczyna poniższym tekstem serię artykułów, które będą się ukazywać na łamach katalońskiego dziennika Sport. W tym odcinku wspomina swój pierwszy wielki transfer i jednocześnie najdłużej trwające negocjacje.

Sprowadzenie Maradony do Barcelony nie była kwestią jednego zwariowanego lata, ale kilku...

Odkryłem Diego jako bardzo młodego chłopaka i w zasadzie stało się to przez przypadek. Był tak dobrym piłkarzem, że od razu zaoferowałem go włodarzom Barçy. Nawiązałem w tej sprawie kontakt z dyrektorem generalnym Jaume Rosellem, ojcem Sandro. Klub był wtedy kierowany przez Montala i początkowo odrzucił tę propozycję. Maradona kosztował zaledwie 100 tysięcy dolarów, ale miał tylko 16 lat i zrozumiałem, że Barcelona nie będzie w stanie postawić na niego w tamtym trudnym momencie. 

To był rok 1977, a dwa lata później rozpoczęły się negocjacje z prawdziwego zdarzenia. Dobiegły końca w 1980 roku, po bardzo długim procesie. Wszystko było już dograne, ale po 15 czy 20 dniach zadzwonił do mnie Julio Grondona, prezes AFA (Argentyńskiej Federacji Piłkarskiej). Powiedział mi o problemach związanych z tym transferem. Musiałem udać się ponownie do Argentyny i spotkać się na rozmowie z ówczesnym ministrem opieki społecznej admirałem Lacoste, który objął swoje stanowisko dzięki dobrej pracy, którą wykonał przy organizacji Mundialu w 1978 roku. Argentyna wygrała tamten turniej jako gospodarz. Selekcjonerem był wtedy Menotti, a Maradona nie został powołany, ponieważ był jeszcze zbyt młody i na jego pozycji grał Mario Kempes. 

Lacoste spotkał się ze mną w miejscu, którego sceneria była godna horroru. Później dowiedziałem się, że to właśnie tam zabierano wiele zaginionych podczas okresu dyktatury wojskowej w Argentynie osób. Za ogromną, wojskową bramą, w której podjął mnie żołnierz, wszedłem do ciemnego tunelu z małym źródłem światła na końcu. To właśnie tam czekał na mnie admirał, który natychmiast wyraził się bardzo jasno: "Teraz nie możecie kupić Diego. Potrzebujemy go na mundial, który odbędzie się u was (Hiszpania, 1982 r.)". Jak powiedział, tak zrobił. Diego nie opuścił swojego kraju...

Trzeba było czekać i cała operacja skomplikowała się jeszcze bardziej. Klub Argentinos Juniors wypożyczył Maradonę do Boca Juniors z opcją wykupu. Kiedy jednak przyszło co do czego, ludzie z Argentinos nie chcieli, aby klub z La Bombonery dostał choćby grosz z całej operacji. 

Za negocjacje ze strony Argentinos Juniors był odpowiedzialny wiceprezydent klubu i to z nim musiałem prowadzić rozmowy. Nazywał się Domingo Tesone i zastąpił na stanowisku Próspero Consoliego. Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy, wyciągnął pistolet spod pachy i położył go na stole. Byłem zdumiony i zdenerwowany. Przeprosił mnie, mówiąc: "Mam nadzieję, że to nie będzie panu przeszkadzać. Po prostu jest bardzo ciężki...".

I w ten sposób, z pistoletem położonym na stole, dogadałem się w sprawie transferu Maradony do Barcelony. Kiedy Núñez, Gaspart i Brugueras byli już w Argentynie, aby złożyć potrzebne podpisy, negocjacje transferowe zostały zerwane. 

Delegacja Blaugrany wróciła do domu, a ja mogłem ostatecznie wszystko naprawić. Kontrakt został podpisany w Barcelonie. Klub kupił Maradonę za 1,2 miliona peset (7,2 mln euro). W tamtym czasie była to rekordowa kwota. 

Maradona zagrał na Camp Nou pod koniec 1979 roku w meczu towarzyskim Barcelony z Argentinos Juniors. Núñez nie zobaczył wiele z gry Maradony. Byczek Zuviría krył go tak nieustępliwie, że Diego prawie nie miał kontaktu z piłką. Pokazał jednak kilka przebłysków, które pozwoliły dostrzec jego potencjał. Tamten mecz zakończył się bezbramkowym remisem. 

Kiedy negocjacje przybrały bardziej poważny wymiar, poinformowałem Núñeza, że Argentyna miała grać mecz towarzyski z Anglią na Wembley w Londynie. Pojechałem tam razem z prezydentem, Casausem i Gaspartem, aby obejrzeć Maradonę w akcji. W hotelowym hallu natknęliśmy się przypadkiem na... Demisa Roussosa (słynny grecki piosenkarz - przyp. red.)!

Núñez chciał go poznać, zatem podszedłem do Roussosa, żeby im siebie przedstawić. To był niezwykły moment, kiedy zobaczyłem tego wielkiego i tak oryginalnego człowieka wraz ze stojącym obok prezydentem Barçy. Co do samego meczu, to wygrała go Anglia 3:1. Maradona zdobył gola z rzutu karnego, a Kevin Keegan strzelił dwie bramki dla gospodarzy... 

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Świetny artykuł , dziękuję :)

Dzięki wielkie za artykuł. Jednak nie potwierdziły się moje przypuszczenia, że to Mafia dzięki zastraszeniu zarządu Barcy, doprowadziła do jego transferu do Napoli. Chociaż kto wie, seria artykułów dopiero się zaczęła. Zobaczymy co następne przyniosą.