Caparrós ma rację: zawodnicy Sevilli mają wpływ na sukces Barcelony

Jakub Grzeszczak

15 lipca 2018, 20:15

Mundo Deportivo

3 komentarze
  • W minionych latach, a także w całej swojej historii, Barcelona często sprowadzała zawodników z Sevilli
  • Większość kupionych graczy osiągnęła na Camp Nou sukces
  • Najnowszym nabytkiem Katalończyków jest Clement Lenglet, który również spróbuje pozytywnie odznaczyć się w historii klubu

„Sevilla jest canterą Barcelony” - zażartował dyrektor sportowy Sevilli Joaquín Caparrós, lecz w kontekście transferu Lengleta stwierdzenie to było czymś więcej niż jedynie żartem. Caparrós miał rację, gdy chwalił się umiejętnościami klubu z Sánchez Pizjuán do wyszukiwania topowych talentów. Wielu zawodników odkrytych przez andaluzyjską drużynę ostatecznie lądowało w Barcelonie i z reguły prezentowali się dobrze lub świetnie. - To znak, że cała dyrekcja sportowa postawiła na dobrych graczy, a piłkarze, których wykształciliśmy, przynieśli nam dochód - powiedział w sobotę dyrektor sportowy. Na transferze Lengleta klub z południa Hiszpanii zarobił 35,9 milionów euro.

Historia transferów miedzy Sevillą i Barceloną jest bardzo długa i owocna. Pierwszymi zawodnikami, którzy przebyli tę drogę, byli José Padrón grający dla Blaugrany w latach 1933-34 i Tibor Szalay (1961-63). Historię świetnych transferów zapoczątkował jednak Francisco Gallego, skuteczny środkowy obrońca, który grał w klubie od 1965 do 1976 roku, a następnie wrócił do Sevilli i zawiesił buty na kołku w 1980 roku. Sprowadzenie go na Camp Nou kosztowało klub siedem milionów peset. Defensor wystąpił w 248 meczach i strzelił 17 bramek. Później byli Ángel Oliveros (1967-69), Julián Rubio (1979-81), Ricardo Serna (1988-93) i Nando Muñoz (1990-92), którzy w trakcie swoich karier jako culés prezentowali bardzo wysoki poziom. W przypadku Nando był on tak wysoki, że po wygraniu z Barceloną pierwszego w historii klubu pucharu Ligi Mistrzów w 1992 otrzymał ofertę od Realu i przeniósł się do Madrytu.

Jednak bez wątpienia najlepszy okres transferów na linii Sevilla-Barcelona zbiega się w czasie z najlepszymi okresami obu klubów pod względem zdobytych trofeów. Seydou Keita był pierwszym zakupem Pepa Guardioli jako trenera. Malijczyk kosztował 14 milionów euro i w trakcie spędzonych w Barcelonie czterech lat wystąpił w 188 oficjalnych spotkaniach. Razem z Barçą wygrał między innymi dwa puchary Ligi Mistrzów i trzy mistrzostwa LaLigi. Na Camp Nou pojawił się także Dani Alves za kontrowersyjne jak na tamte czasy 36 milionów euro. W trakcie swoich ośmiu sezonów stał się najlepszym prawym obrońcą w historii Blaugrany i zdobył 23 tytuły (m.in. sześć mistrzostw LaLigi, trzy Ligi Mistrzów i trzy Klubowe Mistrzostwa Świata). Z Andaluzji do Katalonii przeniósł się także inny boczny obrońca, który, gdy pozwalały mu na to kontuzje, notował na lewej stronie dobre występy. Adriano Correia trafił pod skrzydła Guardioli w 2010 roku i kosztował 10 milionów euro. Zanim odszedł w 2016 roku do Besiktasu, zagrał w katalońskim zespole w 189 meczach, strzelając 17 goli i zdobywając 16 tytułów.

Ostatnim zawodnikiem z Sevilli, który bez cienia wątpliwości odniósł w Barcelonie sukces, jest Ivan Rakitić. Chorwacki środkowy pomocnik trafił na Camp Nou w sezonie 2014/15 za 18 milionów euro plus trzy miliony zmiennych. W Katalonii wystąpił w 214 meczach i dotychczas ma na swoim koncie triumf w Lidze Mistrzów, trzy mistrzostwa Hiszpanii, cztery Puchary Króla, a także zwycięstwo w Superpucharze Europy, w Klubowych Mistrzostwach Świata i w Superpucharze Hiszpanii.

Od każdej reguły znajdzie się wyjątek i w tym przypadku można wskazać na Aleixa Vidala. Urodzony w Katalonii zawodnik został sprowadzony przez Barcelonę w 2015 roku za 18 milionów euro, po tym, jak Sevilla rok wcześniej kupiła go za 3 miliony z Almeríi. Ze względu na sankcję nałożoną wówczas na Blaugranę Vidal zadebiutował w nowym zespole dopiero w styczniu 2016 roku, lecz nie potrafił zdobyć zaufania ani Luisa Enrique, ani Ernesta Valverde. Gdy w pewnym momencie piłkarz złapał formę i wyglądało na to, że może jednak uda mu się wywalczyć miejsce w składzie, doznał poważnej kontuzji prawej kostki, która wykluczyła go z gry na długi czas. W umiejętności swojego byłego zawodnika nadal wierzy Sevilla i zastanawia się nad sprowadzeniem go z powrotem.

Teraz przyszedł czas na Lengleta, który chce się znaleźć w gronie odnoszących sukcesy zawodników.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
konto usunięte

No Aleix Vidal nie bardzo :/