10 lat ocen FCBarca.com. Wywiad: Ściah

Eoren

5 grudnia 2018, 06:10

28 komentarzy

Dokładnie dziesięć lat temu na FCBarca.com ukazały się pierwsze autorskie oceny w naszym serwisie. Oto link do nich. Chcąc upamiętnić to wydarzenie, a także podzielić się z naszymi Czytelnikami wieloma ciekawostkami związanymi z ocenami pomeczowymi, postanowiliśmy opublikować krótki cykl wywiadów i artykułów o tej tematyce.

Zapraszamy na wywiad z Marcinem Poredą (ściahem), wieloletnim redaktorem FCBarca.com, obecnie kierownikiem zespołu oceniającego.

Eoren: Kiedy i w jaki sposób trafiłeś do Redakcji?
Ściah: Paradoksalnie to dość skomplikowane pytanie dla mnie, bo moje wcielenie do Redakcji odbyło się znacznie później, niż rozpoczęcie wystawiania ocen pomeczowych – zacznijmy więc może od początku. Jesień 2011 roku – październik lub listopad. Odezwał się do mnie Blazeq – nie pamiętam dokładnie w jaki sposób, ale chyba przez forum kibiców na naszej stronie. Zaproponował rozpoczęcie współpracy w zakresie wystawiania ocen w serwisie, tłumacząc cały system, pytając o dyspozycyjność, chęci, nastawienie. Dużym ułatwieniem dla niego był fakt, że znaliśmy się ponad dwa lata z tegoż forum, więc był świadomy mojego stylu pisania i mniej więcej znajomości futbolu. Kiedy się zgodziłem, przez długie miesiące nie byłem redaktorem, tylko współpracownikiem – podsyłałem swoje oceny Błażejowi, Challengerowi i Szumiemu na maila – oni z nich korzystali i publikowali artykuły.  Nie miałem jednak „wstępu” do Redakcji – nie miałem również dostępu do panelu redakcyjnego, nie brałem udziału w grupach dyskusyjnych, forach redakcyjnych, a także zlotach organizowanych przez Redakcję. Zmiana nastąpiła po około roku – otrzymałem dostęp do panelu i mogłem już samodzielnie publikować – nadal nie czułem się wtedy jeszcze członkiem zespołu FCBarca.com. Dopiero w styczniu 2013 roku otrzymałem dostęp do forum redakcyjnego i zaproszenie na zlot – wtedy po raz pierwszy poczułem się członkiem Redakcji – pełny pakiet dostępu stał się faktem [śmiech]. Do tej pory, w żartach, dogryzam kolegom, że tak długo przeciągnęli mnie jako nowicjusza. [śmiech]

Dlaczego postanowiłeś zajmować się ocenianiem meczów?
Pamiętam, że w okresie, w którym odezwał się do mnie Błazej, nie cierpiałem na niedobór czasu – byłem na ostatnim roku ówczesnych studiów. Miałem niewiele zajęć – dużo czasu poświęcałem oglądaniu wszelakich spotkań, a Barcelony nie odpuszczałem nawet przy okazji 1/16 CdR – umówmy się, była to Barça Pepa. Na forum kibicowskim robiłem dość obszerne podsumowania naszych meczów, więc pomyślałem sobie, dlaczego nie robić tego z korzyścią dla innych? Poza tym zawsze gdzieś mnie ciągnęło do pisania i do naszej FCBarca.com, więc kiedy tylko nadarzyła się okazja, żeby spełnić swoje małe marzenie, skorzystałem z niej.

Co najbardziej lubisz w tej pracy, a co najmniej?
Do niedawna najbardziej ceniłem szansę prezentowania własnej opinii szerokiemu gronu odbiorców, a także możliwość publikowania treści, które w mediach mainstreamowych mogą być przemilczane. Teraz jednak największą satysfakcję sprawia mi, kiedy budzę się rano i wchodząc na nasz portal, widzę opublikowane przez kolegę oceny – bez trzymania ręki na pulsie, bez angażu z mojej strony – nasz dział funkcjonuje bardzo dobrze i to cieszy mnie najbardziej. Co lubię najmniej? Ocenianie piłkarzy o skomplikowanych zadaniach na murawie – takich „duchów”, których rozlicza się bardziej za sposób poruszania się po boisku, obecność w konkretnych strefach i asekurację – to bardzo skomplikowane, żmudne i niewdzięczne zajęcie. Przez te wszystkie lata najtrudniejszym piłkarzem do oceny przeze mnie jest Ivan Rakitić. Często, kiedy publikuję, zostawiam sobie opis i analizę jego gry na sam koniec, spędzając potem przy tym kilka razy więcej czasu, niż w przypadku reszty graczy.

Jesteś koordynatorem zespołu ocenowego. W ostatnich latach dział przeszedł dużą transformację, także pod kontem regularności. Jak udało Ci się doprowadzić do tego, że dziś oceny po każdym meczu pojawiają się w nie więcej niż 48 godzin?
Jak sama zasugerowałaś w pytaniu, kluczową kwestią w przypadku ocen jest czas publikacji. Albo wrzucamy je możliwie najszybciej, kiedy jeszcze zainteresowanie meczem nie opadło, albo dajmy sobie spokój, bo niewiele osób będzie zainteresowanych tematem. Dlatego najważniejszą zmienną jest czas – nie tylko publikacji, ale przede wszystkim redaktorów. Rozpoczynając pracę dla serwisu, współpracowałem z Błażejem, Challengerem i Szumim. Od początku było widać, że tego, czego u mnie było w nadmiarze, u nich było coraz mniej – są starsi ode mnie. Odbijało się to na terminowości i poczytności. Kiedy więc Looky zlecił mi w 2014 roku opiekę nad działem ocenowym, wiedziałem, że najważniejsze będzie wpuszczenie do środka świeżej, młodej krwi – osób, które będą miały czas zaangażować się w działanie zespołu i terminową publikację. Od początku zawitał więc Ero, potem Gaspar, a obecnie współpracują z nami BaroPodertos i ViscaBarca123. Całość usprawnień nie byłaby jednak możliwa, gdyby nie Robertinho i jego moduł do oceniania – jestem święcie przekonany, że gdybyśmy mieli pozostać przy starym, „elaboratowym” sposobie publikowania, to dziś ocen już by nie było – zbyt dużo czasu zajmowało obejrzenie meczu, analiza, ocenienie i napisanie opisu do każdego zawodnika – czasami poświęcało się na to 5-6 godzin. Dzięki wprowadzeniu modułu jako formatki dodaliśmy statystyki, znacznie skróciliśmy opisy i finalnie pozostawiliśmy cykl przy życiu. Osobne słowa uznania należą się również wpwelementowi za udział w rekrutacji redaktorów – bez niego poszerzenie zespołu nie odbyłoby się. Ostatnim elementem, który powoduje, że oceny są publikowane terminowo, jest wewnętrzna odpowiedzialność każdego redaktora za cykl – nikt nie odwala tu pańszczyzny, każdemu z nas zależy na jakości i naszej barcelońskiej społeczności, która czeka na artykuł. Kiedy ma się tak świetny zespół, złe funkcjonowanie działu nie jest możliwe.

Czy widzisz pole do tego, by jeszcze poprawić system oceniania?
Jeśli nie chcemy robić rewolucji, to w obecnych warunkach nie jesteśmy w stanie poprawić nic istotnego. Mecze zazwyczaj są wieczorem, więc po spotkaniu każdy idzie spać. Na drugi dzień od rana obowiązki życiowe, praca, rodzina, etc. – można do meczu usiąść dopiero wieczorem i napisać oceny – na razie tylko pomocnicze, a przecież jeszcze drugi redaktor musi je opublikować! Dzieje się to kolejnego dnia i stąd te 48h. Na chwilę obecną nie da się z tym nic zrobić. Jedyną opcją jest pełna profesjonalizacja działu – redaktorzy oceniający musieliby traktować FCBarca.com jako pracę na pełen etat – wtedy jak najbardziej możliwe byłoby regularne publikowanie ocen w mniej niż 24h.

W poprzednich wywiadach rozmawiałeś z Hancem i Szumim, przedstawicielami "starej gwardii". Dziś skład zespołu ocenowego wygląda inaczej niż w czasach, gdy oni zaczynali tę pracę. Czy trudno jest zrekrutować osobę do roli oceniającego? W jaki sposób przebiega taki proces?
Moim zdaniem bardzo trudno i największym problemem jest znalezienie osób, które będą legitymowały się zespołem szczególnych cech: wolnym czasem do poświęcenia ocenom, długoterminowym zaangażowaniem, wiedzą o futbolu od strony taktycznej, umiejętnością używania poprawnej polszczyzny oraz gotowością pracy jako wolontariusz – takich osób jest niewiele. Patrząc na historię rekrutacji, w większości przypadków chętni do pracy w ocenach mieli czas, znali się na piłce, ale pisali koszmarnie, lub też z drugiej strony pisali nieźle, ale nie mogli zadeklarować dyspozycyjności i zaangażowania. Była też grupa osób, która prezentowała wszystkie pożądane cechy, ale chciała od razu otrzymywać za to niemałe pieniądze. A jak wygląda sam proces rekrutacji? Typujemy kandydatów, zazwyczaj z naszej społeczności, i wysyłamy im PW o naszym zainteresowaniu, gdzie w skrócie nakreślamy temat. Osoby, które są wstępnie zainteresowane, dopytujemy o szczegóły – ich wolny czas, perspektywę, plany wobec serwisu. Jeśli odpowiedzi nas satysfakcjonują, to przechodzimy do konkretów i prosimy o indywidualne ocenienie przez nich kilku meczów Barcelony – dzięki temu możemy określić ich wiedzę o piłce, styl pisania, zaangażowanie i terminowość. Jeśli po tym etapie wszystko będzie pasować, to najlepszą osobę lub osoby zapraszamy do współpracy i przez pewien okres pracują z nami jako redaktorzy pomocniczy – można stwierdzić, że proces rekrutacji trwa – nadal obserwujemy zaangażowanie osoby i czynione przez nią postępy. Na koniec, jeśli osoba po tym czasie nadal chce z nami współpracować, wtedy dostaje pełny pakiet uprawnień i staje się redaktorem w „full opcji”. Najlepsze jest jednak to, że ten sposób rekrutacji nie jest sztywny. Nadal osoba, która chce być w redakcji, może się z nami skontaktować i wyrazić swoje pragnienia – osobiście zawsze jestem chętny do wzbogacania zespołu o nowych członków, zwłaszcza że sam się starzeję i dysponuję coraz mniejszą ilością czasu.

Autorzy ocen są jednymi z redaktorów najbardziej narażonych na krytykę (a nawet hejt) Użytkowników. Jak sobie z tym radzisz? Czy dostrzegasz w sobie jakąś różnicę po latach pracy w roli oceniającego?
Z hejtem problemy miałem być może na początku pisania ocen. Wyzywanie od debili, idiotów czy czegoś gorszego stanowiło na początku swego rodzaju szok dla mnie – odpowiadałem więc w jakiś stonowany i merytoryczny sposób. Jednak po kilku miesiącach uznałem, że nie ma to większego sensu, bo hejtera nic nie przekona i żadne argumenty nie mają znaczenia – tracę tylko czas. W związku z tym hejt bardzo szybko przestał mnie ruszać i teraz zupełnie mnie nie dotyka. Ktoś może wytoczyć mi całą litanię ad personam, a ja się tylko uśmiechnę pod nosem i kliknę odpowiedni przycisk. Jeśli chodzi o krytykę, to nie jest to prosta sprawa. Czysta krytyka merytoryczna to coś, co uwielbiam – userzy potrafili wytknąć mi nieścisłość, błąd w opisie, złą interpretację sytuacji – z tym nigdy nie miałem problemów, bo to ubogacało mój warsztat i uczyło mnie. Ogromny problem miałem jednak z krytyką merytoryczną, która podszyta była pewnymi „przyprawami” – na przykład ironią, sarkazmem bijącym pośrednio we mnie lub, co było dla mnie najgorsze, podważaniem dobrych intencji oceniających. Na przykład zdarzali się użytkownicy, którzy pisali, że specjalnie zawyżam oceny lub obniżam ze względu na osobiste sympatie. Było to dla mnie o tyle trudne, że czułem się wtedy potraktowany jak oszust lub kłamca – mocno brałem to do siebie i ripostowałem emocjonalnie. Dość powiedzieć, że długotrwałe wystawienie mnie na działanie takiego czynnika doprowadziło do szeregu nieprzyjemnych sytuacji w serwisie – na szczęście to już dawno za nami. Obecnie, już od sezonu lub dwóch, nauczyłem się podchodzić do każdej formy krytyki z dużym dystansem i czerpać tylko z tej merytorycznej – hejt traktuję jak drzewa przy drodze – po prostu jest i tyle. Zajęło mi to wiele lat, ale warto było przejść przez ten proces. W końcu starzenie się zobowiązuje [śmiech]. A jaką różnicę w sobie widzę? Na pewno znacznie więcej pokory, akceptację dla odmiennej opinii i coraz większe poszanowanie dla dyskutanta – kiedyś byłem z tymi kwestiami na bakier – można było zacytować postać polityka granego przez Tomasza Sapryka w „Dniu świra” – „Moja jest tylko racja. I to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza”. Teraz, podczas rozmowy, mam przed oczami komentarz jednego z naszych userów, który przytoczył tekst, że nigdy nie można mieć 100% racji, bo kto tak myśli, jest gwałtownikiem. Staram się wg tego postępować i rozmawiać z naszymi czytelnikami.

Najgorsza wtopą, jaką zaliczył zespół ocenowy, jest...
Myślę, że najgorszą wtopą zespołu ocenowego, którą ja kojarzę, były oceny po przegranym finale Pucharu Króla z Realem Madryt w 2014 roku. I nie chodzi mi tutaj o same cyfry przyznane zawodnikom czy opisy, bo one zawsze są w pewnym stopniu subiektywne, a o naszą reakcję na feedback ze strony krytykujących artykuł czytelników. Sporo osób wyrażało swoją dezaprobatę z powodu artykułu i naszym obowiązkiem było się nad tym pochylić, odpowiedzieć, cokolwiek. Zamiast tego nikt z naszego zespołu nie pokusił się o napisanie choćby zdania wyjaśnienia w odpowiednim czasie. To spowodowało spory gniew wśród komentujących, padały oskarżenia o brak szacunku wobec czytelników. PRowo dokonaliśmy prawdziwego strzału w stopę, którego konsekwencji doświadczaliśmy przez kolejne miesiące.

Z czego, w związku z Twoją pracą w Redakcji i prowadzonym przez Ciebie zespołem, jesteś najbardziej dumny?
W sumie już o tym powiedziałem, w odpowiedzi na jedno z poprzednich pytań. Najbardziej jestem dumny z tego, że po okresie, kiedy wszystko było ode mnie zależne i potrafiłem publikować 50 ocen w sezonie, po czym rzygać już tym wszystkim na koniec sezonu, mogę sobie obecnie ustalić grafik z chłopakami i zapomnieć o meczach, w których nie biorę udziału – wszystko będzie zrobione idealnie. Świadomość wsparcia i odpowiednie rozłożenie pracy to osiągnięcie, z którego jako osoba liderująca jestem najbardziej dumny.

Pamiętam, że po przejściu Neymara do PSG rozmawialiśmy kiedyś o tym, że cieszysz się, bo nie będziesz musiał go już oceniać. Mówiłeś wtedy, że od początku był to zawodnik, za którym nie przepadałeś i zawsze wymagało od Ciebie wiele wysiłku, by ocenić go sprawiedliwie.

Jaki wpływ na adekwatność ocen ma dla Ciebie emocjonalne podejście do danego zawodnika? Ile prawdy jest w tym, że jeden gracz jest "pupilkiem redaktorów", więc dostaje wyższe noty, a inny ma je obniżane wyłącznie dlatego, że oceniający nie darzy go sympatią?
Jestem tylko człowiekiem i mam swoje sympatie oraz antypatie. Nawet w obecnej Barcelonie mam zawodników, których szczególnie lubię (ter Stegen, Busquets, Arthur) i za którymi nie przepadam (Piqué, Alba, Luis Suárez). Na szczęście jest dla mnie coś znacznie ważniejszego, niż moje odczucia względem piłkarza – to poczucie sprawiedliwości, które trzyma emocje na wodzy. Czułbym się źle sam ze sobą, gdybym wspomnianemu przez Ciebie Neymarowi nie dał najwyższej noty za genialny mecz tylko dlatego, że go nie lubię. Poza tym dochodzi jeszcze istotniejsza sprawa - jeśli patrzę na daną sytuację, to jestem trochę jak mój znajomy ginekolog, który na kobiece piersi patrzy jak na worek skórny wypełniony tłuszczem. Podobnie u mnie, piłkarz jest tylko emanacją i autorem zagrania. De facto można stwierdzić, że nie oceniam człowieka, tylko jego czyny na boisku – wtedy dość łatwo jest oddzielić kwestię sympatii od oceny i położyć nacisk na maksymalną obiektywność i sprawiedliwość. Co do stwierdzeń o byciu „pupilkiem redaktorów”, to jest to oczywista nieprawda – nie ma czegoś takiego. Z mojego doświadczenia zauważyłem jednak, że to niektórzy czytelnicy potrzebują doszukiwać się takich podziałów, bo wtedy łatwiej usprawiedliwić odmienną opinię i jej niezrozumienie.

Czy presja ze strony Użytkowników ma na Ciebie i resztę zespołu duży wpływ? Czy nastroje, jakie panują w komentarzach pod ocenami, w jakikolwiek sposób wpływają na Twój odbiór sytuacji boiskowych w kolejnym meczu?
Nie nazwałbym tego presją. Raczej chodzi o punkt widzenia każdego czytelnika. Mamy obecnie La Ramblę i każdy może napisać swoją opinię w miejscu, gdzie będzie ona dostrzeżona przez wiele osób. Jedne opinie są moim zdaniem głupie, inne ciekawe. Nastroje mnie nie interesują, bo tyczą się one zazwyczaj grupy ludzi i są histeryczne – totalnie nieprzydatne. Przyznam się jednak, że potrafię po meczu wyłapywać pojedyncze opinie, które są merytoryczne i ciekawe. Tak, one mogą wpłynąć na moje postrzeganie sytuacji i przez to na końcową notę. Dobrym przykładem jest tutaj czerwona kartka dla Lengleta pokazana mu przez bodajże Manzano – na początku byłem gorącym przeciwnikiem tej decyzji, ale po obejrzeniu kilku powtórek i zapoznaniu się z niektórymi opiniami na portalu zmieniłem zdanie.

Czy są przypadki ocen poszczególnych zawodników, które z perspektywy czasu uważasz za błędne lub niesprawiedliwe?
Tak. Nie wymienię tutaj konkretnych przypadków z meczów, bo nie jestem w stanie sobie ich przypomnieć, ale opiszę naturę tych błędów. Moim zdaniem wywodzą się one z dawniejszego niedoświadczenia oceniającego i procesu uczenia się piłki. Najlepszym przykładem jest tutaj Pedro. Uważam, że zbyt mało docenialiśmy jego grę bez piłki w Barcelonie. Moim zdaniem to był najinteligentniejszy, najpracowitszy i najbardziej zespołowy skrzydłowy Barcelony, odkąd jej kibicuję (1998 r.). Messi przy nim miał raj na boisku – Pedro był zawsze opcją do podania, kapitalnie się ustawiał, wychodził do piłek i w odpowiednich momentach wykonywał ruchy, które wiązały jednego-dwóch obrońców rywali – Leo miał wtedy wyłożony czerwony dywan do samego pola karnego. Owszem, Pedro nie dryblował i nie błyszczał, ale był fenomenalnym elementem układanki. Z perspektywy czasu sądzę, że nie docenialiśmy go, bardziej skupiając się na liczbach – golach, asystach, dryblingach. Osobiście z przyjemnością powitałbym ponownie Pedro w Barcelonie. Jestem przekonany, że nasz kulejący atak pozycyjny wiele by zyskał.

Która "odsłona" Barçy, jaką dane Ci było oglądać, była najlepsza i dlaczego?
Odpowiedź nie będzie niespodzianką – Barcelona Pepa. Jednak zawężę trochę zakres do wiosny 2011 roku. Wtedy to była najlepsza drużyna w historii futbolu, a uwierz mi, że jestem fanatykiem historii piłki nożnej. Zdarzało mi się odkopywać archiwalne mecze Garrinchy, Besta, Cruyffa, Di Stéfano, Maradony (którego uważam za najlepszego w historii) i innych wielkich. Oglądałem te zespoły – Brazylię, Niemcy, Holandię, Milan, Bayern, Ajax, Real Madryt i żaden nie może się równać z tamtą Barceloną. To drużyna perfekcyjna pod każdym względem. Valdés – był najsłabszym personalnie ogniwem tego składu, ale dzięki kapitalnemu pressingowi i posiadaniu piłki, niemal nie musiał w meczach interweniować. Puyol – lider bez centymetrów w parze z Piqué – utalentowanym dzieciakiem z centymetrami – świetnie się uzupełniali. Abidal krył świetnie tyły i dawał centymetry w polu karnym, a Alves notował liczby lepsze od większość skrzydłowych na świecie. Busquets, Xavi i Iniesta – nie trzeba komentować. Messi, Pedro, Villa – byli świetni w pressingu i potrafili wzorowo wykorzystywać wolne przestrzenie na boisku. Do tego pokorni rezerwowi w stylu Mascherano, Keity, czy Pinto – niczym Toni Kukoc w Bullsach z lat 90. Ta drużyna miała wszystko idealnie poukładane i co najważniejsze pokazywała świadomość wagi defensywy – tej dobrej defensywy. Nie valverdowskiego oddania piłki rywalowi i grania na czas. Wtedy defensywą było rzucenie się na przeciwnika pod jego polem karnym, odebranie mu piłki w ciągu kilku sekund (zasada 8 sekund) i zadanie ciosu – to kwintesencja cruyfizmu i stylu barcelonismo. Barcelona Pepa wykonywała to najlepiej w historii i to była jej wielkość. Pomimo posiadania gwiazd w ofensywie była w moim odczuciu najlepszą drużyną w historii w defensywie. To w niej, jako zwolennik futbolu taktycznego i defensywnego, doceniam najbardziej.

Co dała Ci praca w Redakcji FCBarca.com?
Po pierwsze poznałem wiele moich obecnych kolegów i koleżanek, z którymi dzielę pasję kibicowania Barcelonie. Po drugie znacznie poprawiłem swój warsztat dziennikarski i znalazłem miejsce do rozwoju swojego hobby (pisanie). Po trzecie praca w Redakcji pozwoliła mi w minimalnym stopniu sprawdzić się w roli osoby zarządzającej grupą ludzi. Najważniejsze jest jednak to, że praca na FCBarca.com była od dawna moim marzeniem – odkąd zacząłem korzystać z serwisu, czyli w 2004 roku – i to marzenie udało mi się zrealizować.

 

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Pytanie o jakies kwestie dotyczące portalu wysyłam raz na kilka lat, więc nie jestem raczej męczącym uzytkownikiem. Ponowiam więc po ponad 150 godzinach to proste i w grzeczny sposób zadane pytanie, aby nie było sytuacji jaka się wytworzyła po meczu w CdR gdzie mogłyby paść oskarżenie o brak szacunku ze strony redakcji wobec użytkowników, bo redakcji nie chce się odpisać merytorycznie na jakby się wydawało proste pytanie. Każdy kto przegląda ten wątek (a wiem, że robi to bardzo wiele osób) i poprzednie sytuacje sam potrafi wyrobić sobie zdanie na temat szacunku i braku odpowiedzi.

"Nadal osoba, która chce być w redakcji, może się z nami skontaktować i wyrazić swoje pragnienia – osobiście ZAWSZE JESTEM CHĘTNY DO WZBOGACENIA ZESPOŁU O NOWYCH CZŁONKÓW, zwłaszcza że sam się starzeję i dysponuję coraz mniejszą ilością czasu".

Wysłałem swój akces prawie 5 lat temu, nawet go ponawiałem. W tym czasie przyjeto 4 osoby więc wakaty były.

"Jeśli odpowiedzi nas satysfakcjonują, to przechodzimy do konkretów i prosimy o indywidualne ocenienie przez nich kilku meczów Barcelony – dzięki temu możemy określić ich wiedzę o piłce, styl pisania, zaangażowanie i terminowość".

No oceniłem juz kilkadziesiąt spotkań - napisałem kilkanaście felietonów na portal, nie słyszałek skarg o wiedzę, analizowanie czy styl. Wprost odwrotnie.

Mam więc pytanie, jakie niemerytoryczne przesłanki decydują o rekrutacji?. Myślałem, że pewne sytuacje "są już dawno za nami" i liczy sie dobro i wartośc merytoryczna portalu.
Grzecznie ponownie proszę o odpowiedź.

Pytanie o jakies kwestie dotyczące portalu wysyłam raz na kilka lat, więc nie jestem raczej męczącym uzytkownikiem. Ponowiam więc po ponad 100 godzinach to proste i w grzeczny sposób zadane pytanie, aby nie było sytuacji jaka się wytworzyła po meczu w CdR gdzie mogłyby paść oskarżenie o brak szacunku.

"Nadal osoba, która chce być w redakcji, może się z nami skontaktować i wyrazić swoje pragnienia – osobiście zawsze jestem chętny do wzbogacania zespołu o nowych członków, zwłaszcza że sam się starzeję i dysponuję coraz mniejszą ilością czasu".

Wysłałem swój akces prawie 5 lat temu, nawet go ponawiałem. W tym czasie przyjeto 4 osoby więc wakaty były.

"Jeśli odpowiedzi nas satysfakcjonują, to przechodzimy do konkretów i prosimy o indywidualne ocenienie przez nich kilku meczów Barcelony – dzięki temu możemy określić ich wiedzę o piłce, styl pisania, zaangażowanie i terminowość".

No oceniłem juz kilkadziesiąt spotkań - napisałem kilkanaście felietonów na portal, nie słyszałek skarg o wiedzę, analizowanie czy styl. Wprost odwrotnie.

Mam więc pytanie, jakie niemerytoryczne przesłanki decydują o rekrutacji?. Myślałem, że pewne sytuacje "są już dawno za nami" i liczy sie dobro i wartośc merytoryczna portalu.
Grzecznie ponownie proszę o odpowiedź.

Pytanie o jakies kwestie dotyczące portalu wysyłam raz na kilka lat, więc nie jestem raczej męczącym uzytkownikiem. Ponowiam więc po 48 godzinach to proste i w grzeczny sposób zadane pytanie, aby nie było sytuacji jaka się wytworzyła po meczu w CdR gdzie mogłyby paść oskarżenie o brak szacunku.

"Nadal osoba, która chce być w redakcji, może się z nami skontaktować i wyrazić swoje pragnienia – osobiście zawsze jestem chętny do wzbogacania zespołu o nowych członków, zwłaszcza że sam się starzeję i dysponuję coraz mniejszą ilością czasu".

Wysłałem swój akces prawie 5 lat temu, nawet go ponawiałem. W tym czasie przyjeto 4 osoby więc wakaty były.

"Jeśli odpowiedzi nas satysfakcjonują, to przechodzimy do konkretów i prosimy o indywidualne ocenienie przez nich kilku meczów Barcelony – dzięki temu możemy określić ich wiedzę o piłce, styl pisania, zaangażowanie i terminowość".

No oceniłem juz kilkadziesiąt spotkań - napisałem kilkanaście felietonów na portal, nie słyszałek skarg o wiedzę, analizowanie czy styl. Wprost odwrotnie.

Mam więc pytanie, jakie niemerytoryczne przesłanki decydują o rekrutacji?. Myślałem, że pewne sytuacje "są już dawno za nami" i liczy sie dobro i wartośc merytoryczna portalu.
Grzecznie ponownie proszę o odpowiedź.

Bardzo sympatyczny wywiad. Powiem szczerze, że podoba mi się Wasza praca włożona w ten dział: grupy redakcyjnej ze Ściahem na czele oraz nieocenionego Robertinho. Niezwykle rzadko komentuję Oceny, bo nie lubię przekrzykiwania się jak na targowisku - temu pół noty wyżej, a temu niżej... jednak czytam każdy news, który dodajecie. Podziwiam, że oglądacie po kilka razy spotkanie i interpretujecie boiskowe wydarzenia pod różnym kątem, uważniej obserwujecie poszczególnych zawodników. I warto pamiętać, że to także i zabawa. Ocena sama w sobie nie będzie obiektywna, może się jedynie do "prawdy" zbliżyć, bo nawet dwóch podobnie myślących ludzi, daną sytuację na placu gry może zinterpretować rozbieżnie. Pozdrowienia, wciąż trzymajcie dobry poziom!

Mi osobiście brakuje teraz w ocenach tego, że redakcja się czasami zreflektuje i zmieni ocenę. Myślę, że to było fajne dla użytkowników i było "o co grać". Teraz te wszystkie dyskusje pod ocenami zdają się nie mieć celu i z tego powodu przykładowo ja też praktycznie nie komentuję, ani nie czytam opisów, bo po co?

Ściahu, szacunek za ten wklad, wszystkie lata, poswiecony czas "slusznej sprawie". Bywa, ze sie nie zgadzam z Twoimi opiniami, ale bardzo doceniam. Zycze sukcesow oraz wielu owocnych i merytorycznych dyskusji, zarowno w gronie redakcji, jak i z samymi forumowiczami.

Za Lucho tez tak bronilismy, zwlaszcza w tych meczach o stawke.

"Nadal osoba, która chce być w redakcji, może się z nami skontaktować i wyrazić swoje pragnienia – osobiście zawsze jestem chętny do wzbogacania zespołu o nowych członków, zwłaszcza że sam się starzeję i dysponuję coraz mniejszą ilością czasu".

Wysłałem swój akces prawie 5 lat temu, nawet go ponawiałem.

"Jeśli odpowiedzi nas satysfakcjonują, to przechodzimy do konkretów i prosimy o indywidualne ocenienie przez nich kilku meczów Barcelony – dzięki temu możemy określić ich wiedzę o piłce, styl pisania, zaangażowanie i terminowość".

No oceniłem juz kilkadziesiąt spotkań - napisałem kilkanaście felietonów na portal, nie słyszałek skarg o wiedzę, analizowanie czy styl. Wprost odwrotnie.

Mam więc pytanie, jakie niemerytoryczne przesłanki decydują o rekrutacji?. Myślałem, że pewne sytuacje "są już dawno za nami" i liczy sie dobro i wartośc merytoryczna portalu.


Ciekawy wywiad i autorski sposób rekrutacji.

Może z okazji rocznicy, oceniający znajdą czas i symbolicznie wystawi oceny za ważne mecze sprzed lat np. 3:0 z Realem albo 2:1 z Arsenalem etc. Wiem, że wiąże się to z ponownym oglądaniem tych meczów i pewnie brakiem dostępu do statystyk ale może nie jestem jedyną osobą, która z chęcią by coś takiego zobaczyła

Bardzo fajny, treściwy wywiad, odpowiedzi rozbudowane, a o to w tym wszystkim chodzi. Ściaha bardzo dobrze pamiętam z lat 2008-2011, gdy udzielał się jako zwykły użytkownik i prowadził batalie w tematach o Ronaldinho. Odbieram go za inteligentnego i rozważnego członka ekipy. Tak trzymać i powodzenia w przyszłości.

Bardzo fajny i ciekawy wywiad. Odwalacie naprawdę kawał dobrej roboty! Korzystanie z tego serwisu jak dla mnie to czysta przyjemność. Pozdrawiam zespół fcbarca.com i oby tak dalej!

Każdy się uczy i każdy po czasie jest skłonny do refleksji. Podziwiam za pracę bo kto jak kto, ale wiem jak czasochłonne jest to zajęcie. Czasem poświęca się dni, wieczory odrywając od rodziny, czasem zmaga się z przyklejonymi łatkami, czy też hejtem. Co do opisanych sytuacji z przeszłości (bo w pewien sposób zostałem przywołany do tablicy) to cieszę się , że pewne nieprzyjemne sytuacje są już z tyłu, a i z CdR też pewne wnioski zostały wyciągnięte (kiedyś obiecałem Robertinho że nie będę o tych rzeczach wspominał). Cały wywiad fajny, choć kilku zdań nie zrozumialem "Nadal osoba, która chce być w redakcji, może się z nami skontaktować i wyrazić swoje pragnienia – osobiście ZAWSZE JESTEM CHĘTNY do wzbogacania zespołu o nowych członków". Troszkę, zastanawiające to zdanie :))
pozdrawiam
ps. szkoda że wciąż nie ma tego o czym pisał Hanc, tej merytorycznej dyskusji pod ocenami, nie wiem czy ten wcześniejszy sposób oceniania czyli, opisy uzytkowników mogą przyczynić sie do zmiany ocen nie był może nie lepszy co bardziej stabilny. Teraz jest trochę łatwizna - każdy daje swoje oceny a dyskusja jest ucinana. Nie chodzi o mojszą rację ale wymianę poglądów, postrzegania futbolu.