Brać czy nie brać? Rabiot, de Ligt, de Jong

Marcin Poreda

3 stycznia 2019, 11:14

101 komentarzy

Zimowe okno transferowe rozpoczęte! Bartomeu wreszcie oficjalnie może robić sobie fotki z Rabiotem, a gazety jeszcze usilniej będą nas „informować” o postępach w negocjacjach Barcelony z de Ligtem i de Jongiem lub, jak kto woli, z Ajaksem. W ostatnich tygodniach wiele zostało o tych graczach napisane, ale czy tak naprawdę są oni Barcelonie potrzebni i mają predyspozycje do gry w stolicy Katalonii? Przekonajmy się.

Charakterystyka

Matthijs de Ligt

Środkowy obrońca. Wielki talent. Spotkałem się z opiniami, że Holender pod kątem psychiki, mentalności i przywództwa jest zawodnikiem z największym potencjałem od czasów Paolo Maldiniego. Przerysowane? Trudno zaśmiać się z takiej tezy, kiedy patrzymy na 19-latka, który już jest kapitanem Ajaksu, a w reprezentacji Holandii tworzy parę podstawowych stoperów z van Dijkiem. Do tego jeśli spojrzy się na jego występ z Francją i kasowanie Mbappe (którego na mundialu nikt nie potrafił zatrzymać), wyłania nam się obraz nowoczesnego stopera i przyszłego cracka. Świetne warunki fizyczne (189 cm), duża siła w połączeniu z niezłym przyspieszeniem i szybkością. Dominacja w powietrzu, wyjątkowo dobra technika interwencji (warto spojrzeć na mecz rewanżowy z Bayernem w Lidze Mistrzów) – ręce same składają się do oklasków. Charakterystykę warto uzupełnić wadami. Problemem jest oczywisty brak doświadczenia, który uwidacznia się w przypadku ustawiania gry defensywnej w linii. Matthijs popełnia jeszcze dość widoczne błędy, które wykluczają go jako lidera defensywy na najwyższym poziomie. W klubie musi mu pomagać Blind, zaś w reprezentacji – van Dijk. W Barcelonie de Ligt miałby grać na pozycji prawego stopera, będąc najpierw zastępcą, a potem następcą Piqué. Co na ten temat mówią statystyki z obecnego sezonu?

  Mecze Odb Przech Wyb Blok Pod Przerz Cel pod [%]
Piqué 32 1 1 4 0,7 74,3 4,8 91,6
de Ligt 32 1,2 1,4 3,6 1 71,4 3,7 91,4

Z jednej strony mamy świadomość różnic pomiędzy ligą hiszpańską i holenderską. Z drugiej jednak mamy do czynienia z doświadczonym 31-latkiem i nieopierzonym (a może właśnie już dojrzałym?) 19-latkiem. Statystyki pokazują podobieństwo w stylu ich gry i precyzji zagrań. Jest to kolejne potwierdzenie, że de Ligt miałby duże szanse na poradzenie sobie w Katalonii.

Frenkie de Jong

Defensywny pomocnik, który ma na swoim koncie występy na środku obrony. W Holandii mniej gloryfikuje się jego talent niż w przypadku de Ligta, ale jednocześnie docenia się jego potencjał. Podstawowy zawodnik Ajaksu – już kluczowy dla funkcjonowania środka pola i podobną rolę zaczyna odgrywać w reprezentacji. Cechuje się optymalnymi warunkami fizycznymi (181 cm), dzięki czemu nie jest ułomkiem, a do tego zachował szybkość i zwinność. Znane mu są umiejętności przytrzymywania piłki, obracania się z nią w celu wybrania optymalnej opcji rozegrania, a także przyspieszenia w odpowiednim momencie. Podania są esencją jego gry i dużą zaletą. Wadą Frenkiego jest bez wątpienia tracenie koncentracji, co na tak newralgicznej pozycji jest uwypuklone – ma to jednak związek z brakiem doświadczenia i jest cechą jak najbardziej do poprawy. Po transferze do Barcelony de Jong miałby zostać najpierw zastępcą, a potem następcą Sergio Busquetsa. Zerknijmy i tutaj na statystyki z obecnego sezonu:

  Mecze Odb Przech Wyb Pod Klu Przerz Cel pod [%] Dryb
Busquets 34 2,5 1,3 0,4 73,6 0,7 3,9 90,9 0,5
de Jong 26 1,4 1,6 1,1 79,1 1,2 2,8 91,7 1,5

Liczby nie są tak zbieżne jak w przypadku Piqué i de Ligta. De Jong jest graczem znacznie bardziej uniwersalnym od Busquetsa i przez to mniej wyspecjalizowanym. Notuje mniej bezpośrednich odbiorów, częściej wybija piłkę zamiast ją utrzymać i odegrać, a także rzadziej decyduje się na przerzuty. Z drugiej strony jest pewnego rodzaju fenomenem, ponieważ ze swoimi umiejętnościami spokojnie może obsadzić kilka pozycji – stopera, defensywnego pomocnika, środkowego pomocnika i w razie potrzebny nawet ofensywnego pomocnika. Świadczy o tym duża celność podań Frenkiego i przede wszystkim niezła średnia kluczowych podań oraz dryblingu na mecz. Holender ze swoimi 181 centymetrami może być wartościowym stoperem, a dzięki szybkości i kreatywności – idealnym środkowym pomocnikiem.

Adrien Rabiot

Cudowne dziecko francuskiej piłki. Niemal od początku przypięto mu łatkę dużego talentu. Już w wieku 17 lat zadebiutował w seniorskiej drużynie PSG pod wodzą Carlo Ancelottiego. Jest typowym środkowym pomocnikiem, choć potrafi również grać na pozycji defensywnego pomocnika. Rabiot to wysoki piłkarz (188 cm), świetnie wyszkolony technicznie, mający zmysł do gry kombinacyjnej. Ma dość duże zapędy ofensywne, które jednak nie są do końca uzasadnione ze względu na jego ograniczenia fizyczne. Wysoki wzrost odbiera mu dość dużo z koordynacji ruchowej i dynamiki. Jest poprawny w tych aspektach, jednak nie ma papierów na bycie wyróżniającym się graczem. W przeciwieństwie do dwójki Holendrów nie można w przypadku Adriena mówić o braku doświadczenia. Jego największą wadą są problemy z motywacją i zaangażowaniem – o ile potencjał ma ogromny, o tyle jest chimeryczny i genialne mecze przeplata przechodzonymi. Do tego trzeba zaznaczyć, że Rabiot ma problemy z wyczuciem czasu interwencji, przez to fauluje zbyt często. W Barcelonie odgrywałby rolę środkowego pomocnika, która na chwilę obecną jest obsadzona przez Rakiticia. Popatrzmy na statystyki z obecnego sezonu:

  Mecze Odb Przech Wyb Pod Klu Przerz Cel pod [%] Dryb
Rakitić 39 1,1 1,6 0,6 72,8 0,7 5 89,3 0,7
Rabiot 28 2,3 0,7 1,1 67,7 0,4 3,1 92,4 0,9

W systemie Valverde Rabiot bez wątpienia byłby zastępcą Rakiticia. Dlaczego piszę o tym tak zdecydowanie? O tym później. Wątpliwości budzą jednak jego umiejętność analizy gry, co przejawia się w kiepskiej statystyce przechwytów, oraz bardzo niski wskaźnik kluczowych podań na mecz – wydaje się, że Francuz byłby słabszą wersją Chorwata, choć optymizm bije ze statystyki bezpośrednich odbiorów i celnych podań. Nawet w Katalonii ze świecą szukać piłkarza, który potrafi mieć średnią niemal 93% w przekroju całego sezonu.

Aspekt pozaboiskowy i finansowy

Matthijs de Ligt

Holender wydaje się wzorem profesjonalisty. Skupiony na pracy i własnym rozwoju, krok po kroku dążący do postawionych sobie celów. Nie słychać o żadnych jego ekscesach pozaboiskowych. Ceni życie rodzinne i twardo stąpa po ziemi – cukierkowy ideał. Najbardziej interesującą w jego przypadku kwestią jest jego agent – Mino Raiola – dla culés zło wcielone. Warto jednak spojrzeć na tę kwestię szerzej. W świecie piłkarskim rzadko się dzieje, że najbardziej obiecujący zawodnicy mają agentów z przypadku. Przynależności do danej „stajni” jest dogłębnie analizowana i agent dobierany jest pod kątem preferencji danego piłkarza. Raiola jest typowym managerem zarobkowym. Jego celem jest znajdowanie jak najlepszych opcji transferowych, jak najwyższych zarobków, najlepiej w połączeniu z biciem rekordów finansowych. Nie bez przyczyny jest odpowiedzialny za kariery Ibrahimovicia, Lukaku, Pogby, Verrattiego, Donnarummy, Romero, czy Balotteliego – piłkarzy przede wszystkim nastawionych na maksymalne korzyści finansowe. W związku z tym można przypuszczać, że de Ligt wybierający sobie takiego agenta ma podobne cele w swojej karierze. Wysoka pensja i regularne podwyżki mogą być dla niego priorytetem. Może się okazać, że dzięki talentom swojego managera Matthijs zostanie najdroższym obrońcą na świecie, z kolosalną wręcz pensją roczną.

Frenkie de Jong

Brat bliźniak de Ligta. Profesjonalizm i skupienie się na pracy pozwoliły w ogromnym stopniu rozkwitnąć talentowi Holendra. Z jego wypowiedzi bije optymizm – plotki transferowe go cieszą, bo to oznacza, że dobrze wykonuje swoje zadania i rozwija się. W niemal każdym aspekcie mentalnym pasuje do Barcelony. Jego agencją managerską jest HCM Sports Management. Forsberg, Lindelof i Robin Olsen z Romy to największe nazwiska będące pod ich opieką. Jest to zupełne przeciwieństwo de Ligta i Raioli. W związku z tym wymagania finansowe Frenkiego raczej nie będą wygórowane. Jedyną przeszkodą będzie dogadanie się z Ajaksem w sprawie kwoty transferu.

Adrien Rabiot

Trudne dziecko z bogatej rodziny, w której dominuje przedsiębiorcza matka - agent. Adrien od samego początku pobytu w Paryżu był kapryśnym talentem. Matula Francuza regularnie dopominała się o podwyżki, komentowała wystawianie jej syna na pozycji defensywnego pomocnika, twierdząc że nie wykorzystuje się jego potencjału. To postępowanie przeszło z matki na syna. Rabiot odegrał kolejny akt dramatu przy okazji powołań na Mundial – zażądał skreślenia z listy rezerwowej, gdyż czuł się lepszy od powołanych. Obecnie rodzicielka Adriena walczy o lepszy kontrakt dla syna, choć raczej popaliła już wszystkie mosty w Paryżu i teraz stara się wylicytować jak najlepsze warunki dla syna poza Francją. Każdy klub będzie go mógł mieć za darmo, więc kwota za podpis pod kontraktem musi być przynajmniej ośmiocyfrowa. Podobnie jak stała pensja.

Brać czy nie brać?

Matthijs de Ligt

Gdyby wyłączyć aspekt finansowy, nie ma o czym dyskutować. Holender jest największym talentem na swojej pozycji od wielu lat i ma absolutnie wszystko, żeby odnieść w Katalonii sukces. Niestety dobór przez niego agenta i związane z tym nastawienie na korzyści finansowe znacznie oddala go od Barcelony. Blaugranę będzie w stanie przelicytować czołówka Premiership, a nawet Juventus, który finansowo może sporo zaryzykować. Nawet 100 mln euro kosztów transferu i pensja na poziomie 10-12 mln mogą nie odstraszyć United lub City, kiedy dla Barcelony są to liczby nie do przeskoczenia. Szkoda, ale wniosek jest klarowny:

NIE BRAĆ


Frenkie de Jong

Uniwersalny, utalentowany, idealnie pasujący do stylu gry Barcelony. Do tego profesjonalny, skupiony na piłce i przede wszystkim na piłce. Jego manager nie powinien robić przeszkód w sprawie  pensji. Być może wystarczy już 4,5-5 mln euro netto, żeby de Jong nie miał żadnych wątpliwości, czy będzie chciał grać w Katalonii. Jedynym problemem może okazać się koszt transferu. Transfermarkt wycenia Holendra na 60 mln euro, więc 70-80 mln nie jest kwotą z kosmosu. Sytuacja w klubie jest jednak taka, że nie ma sensu oszczędzać. Busquets młodszy nie będzie, zdrowy Samper jest pobożnym życzeniem, a Oriol po kontuzji to wielka niewiadoma. Frenkie z marszu da jakość i niesamowitą uniwersalność, którą w Barcelonie ceni się szczególnie. Defensywny pomocnik z dobrym dryblingiem, kluczowym podaniem i potrafiący z powodzeniem grać na stoperze? Nie ma innej opcji niż:

BRAĆ


Adrien Rabiot

Za darmo – kusi. Ograny, wszechstronny, doświadczony – kusi jeszcze bardziej. Pomimo niektórych wad czysto piłkarskich trzeba sobie jasno powiedzieć – Rabiot jest zawodnikiem na miarę Barcelony. Odbiór, praca w środku pola, umiejętność przytrzymania piłki – to po prostu bardzo dobry piłkarz. Jeśli jednak dołożymy do tego wątpliwą mentalność, trudny charakter, bycie rozpieszczonym i aroganckim, a całość polukrujemy sposobem pracy jego matki, to mamy problem. Z technicznego punktu widzenia transfer Adriena jest jak najbardziej do zrealizowania. PSG nie ma nic do gadania, wystarczy tylko dogadać się z mamusią. Horrendalna pensja na poziomie 10 mln euro rocznie i podobna premia za podpis nie powinny być problemem dla Barcelony. Pytanie po co? Rabiotowi wiele brakuje do wzoru profesjonalisty, jego wymagania finansowe są ogromne, a nastawienie może w przyszłości doprowadzić do rokrocznych potyczek medialnych o podwyżkę lub transfer. Próbkę tego teatru widzimy teraz na przykładzie PSG. Jeśli dołożymy do tego płacz o granie na pozycji, której akurat sobie nie wymarzył, to wniosek może być tylko jeden:

NIE BRAĆ


Bartomeu i jego ludzie odpowiedzialni za transfery mają wiele opcji na rynku, jednak można przypuszczać, że optymalnym rozwiązaniem byłoby skupienie się na Frenkiem de Jongu. Idealnie pasuje on do Barcelony, ma realistyczne wymagania finansowe, a jego transfer jest możliwy do realizacji. Do tego możemy mieć nadzieję, że zostanie w Katalonii na długie lata. Odrzucenie kandydatur de Ligta i Rabiota to problematyczna kwestia i bynajmniej nie jest to pigułka łatwa do przełknięcia. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że w Barcelonie wzmocnienia wymaga również pozycja napastnika - to będzie słono kosztować klub. Postawienie jedynie na de Jonga może pozwolić zarządowi upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Frenkie de Jong jak najbardziej tak! On czasami grywał z powodzeniem na środku obrony :)
de Ligt natomiast nie!
Rabiot? mówicie, że czysty zarobek? ale co jak dostanie dużą pensje i kontrakt na 5 lat, grać będzie piach, nikt go nie będzie chciał bo za duża pensja, będzie wypożyczany po Evertonach i Wotfordach z 50% opłacanym kontrakcie 5 lat x 10 mln + 15 mln dla mamusi a Alenia na trybunach - mówię stanowcze nie!!!

jest jeszcze ten Todibo - może i fajna okazja, ale czy się nadaje pod względem charakterologicznym i co wtedy z Chumim czy Rolandem Araujo

« Powrót do wszystkich komentarzy