Ojciec perły La Masii: Nie sądzę, żeby Pep Segura wierzył w DNA Barçy

Dariusz Maruszczak

12 stycznia 2019, 14:00

Catalunya Radio, Sport

30 komentarzy

Ojciec wychowanka Barcelony Roberta Navarro w wywiadzie dla Catalunya Radio wypowiedział się na temat powodów odejścia swojego syna do Monaco w ostatnim letnim okienku transferowym.

Roberto Navarro przyznał, że jego synowi jest bardzo dobrze w nowym zespole i opowiedział o negocjacjach z Barceloną. – Mieliśmy pięć propozycji. José Mari Bakero przyjeżdżał kilka razy do Pampeluny i jestem mu bardzo wdzięczny. Zaplanował kilka spraw, ale później nie zostały one zrealizowane na wyższym szczeblu. Chciał, żeby Robert trafił do pierwszego zespołu, ale nie on o tym decydował, a góra tego nie chciała. Propozycja Barcelony zawierała tylko możliwość awansu do juvenilu A i nic więcej. Inni przedstawili schemat, co wydarzy się rok po roku. Między propozycjami Barçy i innych klubów była duża różnica na poziomie sportowym i finansowym.

Navarro Senior wskazuje Pepa Segurę jako winnego zaistniałej sytuacji. – Zapewne jest świetnym pracownikiem i ma wielką wiedzę piłkarską, ale nie sądzę, żeby wierzył w DNA Barçy. Iniesta, Xavi, Busquets, Messi… najlepsi piłkarze wyszli z La Masii. Ludzie krytykują Mirandę i Chumiego za mecz z Levante, ale ja uważam, że gdyby Miranda od roku trenował regularnie z pierwszym zespołem, nie wypadłby tak źle, jak opisują jego występ ludzie. Tak jak Chumi, jest świetnym piłkarzem. Codzienne treningi z Messim i spółką sprawiają, że zawodnicy stają się lepsi. I o takim projekcie sportowym mówią wszyscy oprócz Barcelony. Szkoda, ponieważ mogę powiedzieć, że Barça ma najlepszą szkółkę na świecie i to ze sporą przewagą. Nie mogę mówić źle o Pepie Segurze, ale nie wierzy w DNA Barçy. To stanowi różnicę.

Ojciec piłkarza podkreślił jednak, że jego syn ma dobre wspomnienia z Barcelony. – Robert jest bardzo wdzięczny Barcelonie, zwłaszcza trenerom, jakich miał. Zaczynał u Marca Serry, który dał mu grać i wyjaśnił, co ma robić. Mój syn powiedział mi, że nie pozwalał mu dryblować, i odparłem mu, że stało się tak, ponieważ to nie jest DNA Barçy, ale stopniowo będzie mógł dodawać do niego swoje szczególne cechy.

Roberto Navarro ocenił powody, dla których wychowankowie odchodzą z Barcelony. – Jeśli ci piłkarze odchodzą z Barcelony, to dlatego, że ich zdaniem klub nie wierzy w La Masię. Mój syn powiedział mi, że nikt nie awansuje, i podał mi przykład Aleñi, jak trudno było mu grać. Ostatnim zawodnikiem, który awansował, był Sergi Roberto, już kilka lat temu. Wiemy, że to jest Barcelona, jeden z najlepszych klubów na świecie. Wiemy, że bardzo trudno jest awansować, ale wcześniej do pierwszego zespołu trafiało więcej graczy niż teraz. Zawodnik nie jest głupi, chce tam trafić. Mój syn chciał być zawodowym piłkarzem, ale widział, że klub nie stawia na DNA Barçy. Na szczęście w Barcelonie B jest García Pimienta, ponieważ gdyby go nie było, szanse na awans takich zawodników jak Riqui Puig czy Miranda byłyby zerowe. Takim piłkarzom trzeba dawać szanse treningów w pierwszym zespole, żeby byli lepiej przygotowani.

– W naszym przypadku mogę powiedzieć, że najpierw wysłuchaliśmy ofert pod względem sportowym. Na tym poziomie propozycje innych klubów były dużo lepsze niż oferta Barcelony, a pod względem finansowym trzeba zrozumieć, że w celu nakłonienia piłkarza do opuszczenia kraju powinna zostać zaoferowana rekompensata finansowa. Robert został jednak przekonany przez Monaco propozycją sportową. Nie odchodziłby z Barcelony, gdyby oferta sportowa innych klubów była taka sama jak ta z katalońskiego klubu, czyli awans na poziom juvenilu A – podsumował ojciec zawodnika Monaco.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Ja też nie wierzę by kto kolwiek się przebił za duze jest parcie na wygrywanie, zwłaszcza po tym co Real zrobił z Ligą Mistrzów w ostatnich latach. Może jakbyśmy rok czy dwa lata temu wygrali LM to łatwiej by było, nie było by takiego parcia. A teraz nie ma szans. Real może sobie pozwolić na grę tymi juniorami i kupowanie jakiś Brahim Diazów bo wygrali LM w ostatnich 5 latach wiele razy. Więc ich kibice przeboleją przegranie Ligi Mistrzów 2 razy pod rząd czy może nawet 3.. A wyobraźcie sobie co będą mówili kibice Barcy jakby przez 3 lata, Katalończycy nie wygrali LM .

Dużo ludzi pisze, że nie mamy wystarczająco dobrych zawodników w rezerwach, ale nawet Ci najlepsi wcale nie dostają wiele szans. Chciałbym tylko przypomnieć, że jednym z filarów Barcy było i powinno być stawianie na wychowanków zgodnie z myślą Johana Cruyffa czy później Pepa. Te myśli przynoszą nam największe sukcesy. Oczywiście nikt nie mowi, że mamy grać samymi wychowankami. O nie. Jednak tworzymy w naszej szkółce dla nas gwiazdy najlepszego formatu, top topów jak Messi czy Xavi i Iniesta. A nie potrafimy teraz wyszkolić nawet jednego zawodnika z top? Nigdy w to nie uwierzę. Kolejnym Waszym argumentem jest podobno to, gdzie są piłkarze tacy jak np. Thiago, Dos Santos czy Bojan. Spytam również z innej perspektywy. Czy myślicie, że Messi czy Xavi osiągneli by tyle samo w innych klubach? Może Xavi skończyłby jak Thiago albo jeszcze gorzej w innym klubie? Moim zdaniem powinniśmy zmienić trenera, ponieważ po pierwsze. On nie podąża myślą z jaką powinno się podążać w Barcelonie. Po drugie gra zbyt nudno i defensywnie. Po trzecie, dla mnie jest po prostu średnim szkoleniowcem, który ma mega pakę, a nie potrafi z nich wykrzesać czegoś więcej, niż tylko wyniki grając z nastawieniem defensywnym. To jest Barca, tu piękna gra to jest co czego kibice powinni oczekiwać. A nie wygrania ligi z najslabszym Madrytem od lat, który Ligę Mistrzów jakoś wygrywał, ale niejednokrotnie z wielkim szczęściem. Moim zdaniem co raz więcej młodych będzie odchodzić, ale nie tylko młodych dopóki Valverde jest na stanowisku trenera. I liczę na to, że w końcu odejdzie po tym sezonie.

Idealne podsumowanie obecnego stanu rzeczy.

Pod takim artykułem warto może niektórym przybliżyć nieco teorię szkolenia.
Dobrzy trenerzy mówią, że w zasadzie każdego zawodnika można doprowadzić do pierwszej klasy sportowej. Oczywiście musi mieć jakieś predyspozycje do danej dyscypliny i oczywiście ciężko pracować. Co to jest pierwsza klasa sportowa (wyżej jest mistrzowska i mistrzowska międzynarodowa) podam na przykładzie biegu na 100 m. Pierwsza klasa to wynik 10,5. Nie jest to może rewelacja na wielkie sukcesy, ale takim wynikiem mój trener pobił rekord Polski i w 1952 wystartował na Igrzyskach Olimpijskich.
Druga prawda dobrych trenerów jest taka, że nie wszyscy utalentowani juniorzy mogą zrobić karierę jako seniorzy. W przypadku takich zawodników trener robi wszystko, by zawodnik osiągnął maksimum swoich możliwości w wieku juniora, a co za tym idzie odnosił sukcesy.
I tutaj dochodzimy do La Masii. Szkolenie rozpoczyna się w jak najmłodszym wieku (niektórzy nawet w wieku 10 lat). W wieku 18 lat wielu ma już kilka lat intensywnych treningów na najwyższym poziomie (młodzieżowe drużyny Barcy dominują praktycznie we wszystkich rozgrywkach). I dlatego wydaje nam się, że mamy tyle super talentów. Niestety, ale większość z tych juniorów osiągnęła już maksimum swoich możliwości o czym świadczy fakt, że niewielu z nich po opuszczeniu Barcelony robi wielką karierę.

Rodzice, agenci i La Rambla uważają że mamy tak utalentowanych 18-latków, iż od razu powinni mieć miejsce wśród 25 zawodników jednego z najlepszych zespołów świata. Szantaż o zagwarantowanie miejsca w pierwszym zespole zaczął się już za Pepa. Gdzie są teraz Ci wybitni zawodnicy, którzy mieli decydować o przyszłości Barcelony - bracia Alcantara, bracia dos Santos, Tello, Delofeu, Sandro, Bojan i kilku innych (a nie mają jeszcz3 30 lat). Oni byli naprawdę o wiele, podkreślam o wiele lepsi, gdy pukali do drzwi pierwszej drużyny i dostawali swoją szansę niż obecni kandydaci.

W czasach gdy wychowankowie wchodzili częściej do zespołu Barca B zajmowała czołowe lokaty w drugiej klasie rozgrywkowej. Oczywiście z racji tego, że Barcelona miała już jeden klub w najwyższej klasie rozgrywkowej, Barca B nie mogła awansować. W każdym razie był to zespół, który mógł utrzymać się w Primera, skoro zajmował lokaty premiowane awansem lub barażami. Aktualnie nie prezentują się wspaniale na tle trzecioligowców.

Niestety muszę się zgodzić z tym gościem... Dziś Barca nie korzysta z La Masii. Sądzę, że z pewnością to nie jest pokolenie Xaviego, Iniesty, Pique, Busiego, Messiego czy innych ale i tak liczba zawodników którzy z La Masii dostaja się do pierwszego zespołu jest zdecydowanie za mała... Młodzi to widzą, nie chcąc stawiać swojej piłkarskiej kariery pod znakiem zapytania odchodzą... Klub nie daje im impulsu do walki o pierwszy zespół.

A dla mnie młodziki nie są wystarczajaco cierpliwi. Czy Iniesta, Xavi, Pique itp awansowali w wieku 18 lat do pierwszego zespołu ? Powinnismy w pewnym momencie wypożyczać piłkarzy do takich klubów jak Monaco, ale piłkarze wolą odejść bo dostają dużo lepszą kasę niż na wypożyczeniu. Duża jest w tym wina agentów ( często właśnie ojców ).

W sumie to łatwo mi uwierzyć w przeczytany artykuł. Nie wiem czy zawodnicy są za słabi czy po prostu weszliśmy w model RM czyli kupuj drogie gwiazdy zamiast grać swoimi. A o DNA Barcy to się mówi jedynie wtedy gdy się chce aprobaty dla kolejnego transferu wtedy zawodnik na 100% takie DNA ma.

Przykro czytac takie artykuly....

A moim zdaniem po prostu nie za bardzo jest kogo wciągnąć do tego pierwszego zespołu. Jakby w 3 lidze lecieli i lali wszystkich po 5-0 myślę, że byśmy mieli zalew wychowanków występujących chociaż kilka minut w każdym meczu pierwszego zespołu. Natomiast realia są takie, że oni są dopiero na 6 miejscu w trzeciej lidze. A umówmy się że to nie Polska, że mało istotne czy to 3 liga czy Ekstraklasa, bo poziom jest i tak podobny. Taki zawodnik kandydujący do pierwszego składu powinien całą drużynę ciągnąć za kule. Taki Alenia czy Puig powinien być na trzecioligowym tle takim Messim. A jak tam nie są to tym bardziej nie będą na poziomie La Liga.
Trenować przecież czasami zawodnicy rezerw trenują z pierwszym zespołem. Lepiej dla zawodników żeby sobie pobiegał w tej nawet 3 lidze i zagrał, niż ma tylko trenować i zwiedzać trybuny.
Graliśmy dwoma obrońcami z 3 ligi która tam często nie potrafi utrzymać czystego konta, a niektórzy się dziwią że byli objeżdżani przez Levante...

Czyli brakuje odpowiednich osób, które będą odpowiedzialne za awans zawodników niższych kategorii aż do pierwszej drużyny. Guardiola miał łatwiej, bo trenował Barce B a potem objął pierwszą drużynę i wiedział kogo wciągnąć do pierwszego składu.