Następny mecz:  Barcelona  -  Sevilla     ·  Dziś o 20:45  ·  9. kolejka La Liga Canal + Sport 2   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Luis Nazario de Lima Ronaldo

Ronaldo urodził się 22 września 1976 roku w Bento Ribeiro, która jest zaliczana do przedmieści Rio de Janeiro. Jego pełne imię to Ronaldo Luis Nazario de Lima. Pierwszy człon wziął się od imienia... doktora, który przyjmował jego poród. Imiona jego rodziców to Sonia Dos Santos Barata i Nelio Nazario de Lima. Ma również rodzeństwo: brata Nelinho i siostrę Ione.

Swoje zdolności fizyczne, niezwykłą lekkość w poruszaniu się na boisku zawdzięcza temu, iż w dzieciństwie chodził na... taniec. Jego największą fascynacją była jednak piłka nożna, którą oglądał w telewizji razem z ojcem odkąd skończył trzy lata. Jego początki w szkole nie były najlepsze. Bardziej od nauki interesowało go granie w piłkę, a za swojego największego idola uznawał Zico. Jego pierwszym klubem było Tennis Club Valqueire, gdzie grał bardzo małą piłką na hali wielkości boiska do koszykówki. Dzięki temu, iż grał taką piłką, podobnie jak jego koledzy doskonale opanował jej kontrolowanie i sztuczki techniczne. W klubie grał na jednej z dwóch pozycji - obronie lub ataku. Zdecydowanie wolał tę drugą, co udowodnił poprzez strzelenie wielu bramek.

Jako jedenastoletni chłopak, dzięki swojej grze zostaje odkryty przez jednego z członków Social Ramos. Jego pierwszym klubem miało być Flamengo Rio de Janeiro. Sam zawodnik wręcz marzył o tym, by w nim grać, jednak zespół go nie chciał. Powraca do swojego klubu z którym odnosi dość znaczne sukcesy jak na jego wiek. Dzięki temu przenosi się do Sao Cristovao i postanawia skupić się wyłącznie na grze w piłkę, mimo, że jego matka chce aby studiował. Zostaje zauważony przez trenerów reprezentacji Brazylii do lat 17. W tym czasie dostaje też swoje pierwsze... korki firmy Nike, o których marzył od dziecka. Poprzez kapitalne występy na turnieju juniorów w Kolumbii dostaje szanse na rozwinięcie skrzydeł i przenosi się do Cruzeiro Belo Horizonte. Tam nie ma problemu z aklimatyzacją, szybko przystosowuje się do reszty drużyny i wciąż rozwija swój talent. Zaczyna jednak tęsknić za rodzicami, którzy w końcu postanawiają przenieść się do niego. Forma Ronaldo wciąż jednak zwyżkowała, a dziennikarze coraz częściej rozpisują się o jego nieprzeciętnych umiejętnościach.

W wieku siedemnastu lat debiutuje w pierwszej reprezentacji swojego kraju. W tym samym wieku zadebiutował Pele, a i na tym nie skończyło się podobieństwo. Ronaldo swój debiut miał w meczu przeciwko Argentynie, podobnie jak jego wielki poprzednik. Mimo, że powoli staje się wielką gwiazdą, wciąż dąży do tego by być taki jak Zico. Został również zabrany na Mundial '94 w USA. Co prawda nie zagrał tam ani minuty, to jednak Brazylijczykiem jest zainteresowane od dawna PSV, a teraz zostało im tylko wykupienie Ronaldo. W ten sposób trafia na Philips Stadion.

Dyrektor generalny klubu z Holandii w wywiadach mówił o swoim nowym nabytku: 'Dziękuję wszystkim tym, którzy uważają, że dobrze zrobiłem kupując go. Jednak to nie był od początku do końca mój pomysł, gdyż zaproponowała mi go moja... babcia.' Jednak nie tylko, przecież tego napastnika zaczyna także sponsorować firma Nike i dzięki jej również dużo zawdzięcza. W Eindhoven odnajduje się również dzięki jego rodakom, którzy już tu grali w czasie jego przybycie - Vampety i Cezara.

Co prawda przystosowanie się do holenderskiego stylu życia nie należy do najłatwiejszych, to jednak Ronaldo nie patrzył na to. Z meczu na mecz grał coraz lepiej, wchodził na murawę, strzelał bramki i wygrywał. Mimo, że ma dopiero 18 lat, to porównywano go do największych mistrzów z Brazylii. Wszyscy chcieli go w reprezentacji - wszyscy, poza trenerem Zagalo.

Jego drugi sezon w Holandii nie jest już tak udany, zaczyna się to, co z Ronaldo już chyba zawsze będzie się kojarzyć. Z powodu... kontuzji kolana musi przejść operację. Spowodowane to było oczywiście ciężkimi treningami i częstymi meczami. Przechodzi zabieg, jednak to oznacza cztero-miesięczną przerwę i nie pojechanie na Olimpiadę w Atlancie. Znalazł się wtedy jego przyjaciel Romario, który polecił mu znakomitego lekarza. Oprócz niego, poświęca czas na mordercze treningi i w końcu udaje się - Ronaldo jedzie do Stanów na Olimpiadę. Tam Brazylia gra cudownie, cudownie gra Ronaldo. Wynik tego może być tylko jeden, następny przystanek - FC Barcelona. Zawodnik Canarinhos kosztuje 20 milionów dolarów, jednak nic to w porównaniu z tym, jak rozkręcił biznes zwany 'Ronaldomanią'. Tysiące sponsorów, miliony sprzedanych koszulek z numerem '9'.

Na lotnisku w Barcelonie czekają na niego fani i dziennikarze. Świat obiegaja zdjęcia, jak Ronaldo całuje koszulkę Barçy. Wszyscy się spodziewają, że do Katalonii przybył bóg futbolu, który zdobędzie dla nich wszystko. Od samego początku swoich występów gra bardzo dobrze i nie ma problemów z aklimatyzacja (na tym polega profesjonalizm - dop. Uszaty). Swój debiut miał w meczu o Puchar Gampera, później przyszły mecze w La Liga. Jeden z nich jest transmitowany w TV, a jego kosmiczna wręcz bramka staje się wizytówką. Grając przeciwko Compostelli przejął piłkę w środku pola, okiwał pięciu (!) zawodników przeciwnika, na koniec minął bramkarza i bez problemu umieścił piłkę w siatce. Po pewnym okresie gry w Katalonii, Ronaldo pisze biografię. Wszyscy są zadowoleni z jego zakupu - prezydent Nunez, trener, fani, koledzy z drużyny. Dzięki swoim występom zdobywa tytuł piłkarza roku 1996 według FIFA. Pokonał wtedy Weah'a i Shearer'a. Zdobywa wraz z Barceloną Puchar Zdobywców Pucharów, mistrzostwo kraju i kilka innych trofeów. Do swojej prywatnej kolekcji dodał również tytuł najlepszego strzelca Primera Division, czyli Pichichi. Sam mówi, że bardzo mu się podoba w Barcelonie i ma zamiar tu grać przez długie lata. Wszyscy jednak wiedzieli, że nie są to szczere słowa. Ronaldo miał być sprzedany za kosmiczne pieniądze. I nie pomylono się, prezydent Interu Mediolan, Masimo Moratti wykłada za Brazylijczyka 27 milionów dolarów. Nie trzeba chyba mówić, że była to propozycja nie do odrzucenia.

Już pierwszego dnia na Ronaldo czekało 10 tysięcy ludzi przy siedzibie klubu i drugie tyle przy boisku treningowym. Sam zawodnik początkowo musiał zadowolić się koszulką z numerem '10', gdyż '9' była zarezerwowana wtedy dla wielkiego (moja subiektywna ocena - dop. Uszaty) Ivana Zamorano. Jednak co za różnica jaki kto ma numer, jeśli na stadion przychodziło 50 tysięcy ludzi tylko po to, aby obejrzeć jednego zawodnika. Jeszcze przed oficjalną prezentacją niektórzy zarzucali, że ten transfer się nie zwróci, jednak nie trzeba było długo czekać, aby się przekonać, że się mylili. Od samego początku Ronaldo grał koncertowo, a kibice nazwali go 'Phenomeno'. W roku 1997 zdobywa Złoty But (nagroda UEFA za najlepszego napastnika w Europie), a także Złotą Piłkę France Football.

Ronaldo staje się najlepszym napastnikiem w Serie A i jedynie Olivier Bierhoff jest w jakimś stanie mu zagrozić w pogoni o tytuł króla strzelców. Żaden obrońca nie potrafi sobie poradzić z geniuszem piłkarskim z Brazylii i jedyną 'skuteczną' metodą na jego zatrzymanie jest faul. Ronaldo jednocześnie z Serie A, walczy w Pucharze UEFA i wygrywa w nim po kapitalnym meczu z SS Lazio Rzym. Dzięki tym wszystkim osiągnięciom jest gotowy do wyjazdu na Mistrzostwa Świata do Francji. Cztery lata wcześniej nie zagrał ani minuty, teraz ma być największą gwiazdą.

Brazylia doszła do finału, a mecz wcześniej pokonała w karnych Holandię (nigdy nie zapomnę tego meczu i nigdy nie wybaczę tego Canarinhos - dop. Uszaty). Jej przeciwnikiem okazali się być gospodarze Francuzi. Jednak u Ronaldo pojawiły się problemy ze zdrowiem, myślano nawet nad tym, by nie zagrał. Nikt jednak nie wyobrażał sobie takiego meczu, bez takiego zawodnika. Krążyły nawet pogłoski, że to firma Nike go wręcz zmusiła, a wiadomo przecież w czyim obuwiu gra Brazylijczyk. Mecz jednak pokazał wszystko jak na dłoni, a człowiek, który miał być jego gwiazdą nie istniał na boisku. Francja upokorzyła swoich rywali 3:0 po bramkach Zinedine Zidane'a (dwóch) i Emanuela Petita. Ronaldo wrócił do klubu i oczekiwał teraz już tylko nowego sezonu, tym razem już w koszulce z numerem '9' na plecach.

Ten sezon był dla Interu dość specyficzny, gdyż na ławce trenerskiej zasiadło... czterech szkoleniowców! Jak wiadomo taka sytuacja nie mogła wróżyć niczego dobrego i rzeczywiście - Inter odpadł: z Ligi Mistrzów po przegranej z Manchesterem United, Pucharu Włoch po przegranej z Parmą, a także zajął dopiero dziewiąte miejsce w Serie A. Jedynie jeden zawodnik grał dobrze - Ronaldo - strzelił 14 bramek w 19 spotkaniach i dzięki temu zajmuje drugie miejsce w rankingu Fifa World Player. Wyprzedził go jedynie Zinedine Zidane. Pojawiają się jednak kolejne problemy, gdyż z kolanem napastnika jest coraz gorzej, ból nie ustępuje i praktycznie uniemożliwia grę. Dzięki chwilowej terapii R9 jest zdolny do występu w meczu Barcelona - Brazylia, jednak zostaje ściągnięty przez trenera Zagalo. Widząc co się dzieje z gwiazdą reprezentacji Canarinhos wyszukuje się jego następcy. Nie trwa to długo, gdyż szerszej publiczności zostaje zaprezentowany Ronaldinho Gaucho.

Zaczyna się nowy sezon, a drużynę Interu bierze pod swoją opiekę Marcelo Lippi od którego wymaga się zdobycia mistrzostwa. Chciałoby się powiedzieć, że mając atak Vieri - Ronaldo taki wyczyn jest praktycznie niemożliwy do nie zrealizowania go, jednak pamiętajmy, że kolano Ronaldo było w coraz gorszym stanie... W coraz gorszym, a jednak grał. Krytyczny moment następuje w meczu Inter - Lecce. Rozpędzony R9 wpada na obrońcę i upada, już wie, że jego kolano nie wytrzymało tego zderzenia. Niedługo potem lekarze też już wiedzą, że nie obejdzie się bez poważnej operacji.

Nie ma innej możliwości niż ta, którą zaleca doktor Saillant. Ronaldo jedzie do szpitala w Paryżu, gdzie ma przejść zabieg. W szpitalnym budynku zgromadziło się mnóstwo fanów, jednak ochrona nie dopuściła do zawodnika żadnego z nich. Ronaldo przechodzi operację ścięgien, a teraz pozostało już 'tylko' rehabilitacja trwająca cztery miesiące. Mając dużo wolnego czasu udaje się do ojczyzny, gdzie poślubił swoją dziewczynę Milene, która była już w ciąży.

Okres powrotu do zdrowia powoli się kończył, a dnia 12 kwietnia był zaplanowany mecz o Puchar Włoch pomiędzy Interem Mediolan, a Lazio Rzym. Według testów doktora Saillant'a, Ronaldo mógł w nim uczestniczyć przez ostatnie 20 minut. Fizjoterapeuci również nie widzieli żadnych przeszkód, aby występ ten miał dojść do skutku. Jednak... nie była to słuszna decyzja. Po kapitalnej akcji, przy oddawaniu strzału R9 padł jak trafiony gromem. Ronaldo zwija się z bólu, a na jego twarzy widać łzy; on już wiedział co się stało. Miliony ludzi przed telewizorami i na stadionie patrzyli z niedowierzaniem, jak wielki zawodnik jest znoszony na noszach przez lekarzy.

Jego kolano jest praktycznie rozbite. Powtarza się sytuacja sprzed kilku miesięcy, znów doktor Saillant wizytuje z Brazylijczykiem w paryskim szpitalu. Tym razem zapowiada się dużo poważniejsza operacja, gdyż nie tylko ścięgna były uszkodzone, ale całe kolano włącznie z więzadłami. Rehabilitacja miała potrwać rok, co dla piłkarza jest wręcz nieskończonością. Przez ten czas Ronaldo otrzymał miliony listów, faxów, maili od wiernych fanów nie mogących się doczekać jego powrotu na boisko. Dowód swojej przyjaźni i zrozumienia okazuje również wielu znanych zawodników m.in. Zidane i Pele, którzy odwiedzają rehabilitanta.

Po kilkunastu miesiącach morderczej 'odnowy', treningów i ćwiczeń, R9 powraca na boisko pod koniec sezonu 2001/02. Inter walczy o Scudetto, jednak przegrywa z Lazio 4:2, Juventus swój mecz wygrywa i to właśnie drużyna z Turynu zostaje po raz kolejny mistrzem Włocha. Ronaldo natomiast po raz kolejny musi znieść gorycz porażki, a był już tak blisko, strzelił nawet osiem bramek w sześciu meczach, natomiast najważniejsze trofeum dla włoskich klubów byłoby dla niego wspaniałą nagrodą za te wszystkie cierpienia.


Widząc taką formę Brazylijczyka sumę ponad 40 milionów dolarów wykłada Florentino Perez i Jorge Valdano, a R9 trafia do największego wroga FC Barcelony - Realu Madryt.

W 2002 roku Brazylijczyk zagrał na Mistrzostwach Świata w Korei i Japonii, gdzie z ośmioma strzelonymi bramkami zostaje królem strzelców, a jego Brazylia wygrywa turniej po finale, w którym pokonała Niemcy 2-0 po jego dwóch bramkach. Cztery lata później pojechał na kolejne Mistrzostwa Świata, tym razem do Niemiec. Canarinhos zostali wyeliminowani w ćwierćfinale przez Francję (1-0). Ronaldo podczas turnieju strzelił trzy bramki, co pozwoliło mu na wysunięcie się na pierwsze miejsce w klasyfikacji najlepszego strzelca wszechczasów na Mundialu. Brazylijczyk prowadzi z 15 bramkami, drugi jest Gerd Müller z 14, a na ostatnim miejscu podium znajduje się Just Fontaine z 13 bramkami.