Następny mecz:  Atletico  -  Barcelona     ·  Sobota, 24 listopada 20:45  ·  13. kolejka La Liga Canal + Sport 2   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz
Informacje ogólne

Miasto:

Brak informacji

Zainteresowania:

Brak informacji

Ulubiony zawodnik:

Brak informacji

Ulubione zespoły:

Brak informacji

Barcelonie kibicuję od:

Brak informacji

Kontakt
Statystyki

Data rejestracji

24 września 2011

Dni w serwisie

2615

Liczba komentarzy

4198

Ocena komentarzy

+19915

Najlepiej oceniane komentarze
  • Cochise
    Polecają 217

    Tylko dla wyrozumiałych.

    Nie lubuję się w grze Andre Gomesa, urodzonego 30 lipca 1993 roku w Grijó, mierzącego 188 cm i ważącego 84 kg, a w Barcelonie występującego z numerem 21. Przed jego transferem do Dumy Katalonii zbyt dużo o nim nie wiedziałem. To prawda, kosztował całkiem sporo, lecz jak niemal wszyscy wówczas, tak i ja, byłem wobec takiej kwoty wyrozumiały, gdyż wpisywał się w projekt przyszłościowych transferów z rocznika ’93 – podobnie jak Digne, Alcacer, Semedo, Umtiti. Zaczynał, będąc nadzieją na wypełnienie luki po Xavim. I wszyscy mocno ściskali za niego kciuki. A potem w miarę postępującego sezonu, Portugalczyk systematycznie tracił zaufanie kibiców, bo zawodził, bo się nie rozwijał, bo grał asekuracyjnie, bo nie integrował się z systemem Barcelony. Pierwsza kampania dobiegła końca i Andre Gomes wskoczył na czarną listę. Z początkiem kolejnej, machina drwin i szyderstw coraz szybciej nabierała tempa. A zawodnik ewidentnie zablokował się psychicznie. Nie zapomniał, jak się gra w piłkę nożną. Jego technika drastycznie nie spadła. Nie uległ kontuzji. Nie przybyło mu kilogramów, ani nie stracił żadnych walorów fizycznych. Nie przeżył dramatów w życiu osobistym, poważnie nie zachorował. Chyba każdy logicznie rozumujący człowiek, jest w stanie wywnioskować, że skoro został sprowadzony do klubu, to już posiada odpowiedni poziom, aby nie mówić o nim jako o „drewnie” czy „oczywistym niewypale”. Inne wyjście: kwestionujemy na podstawie naszej wiedzy internetowej, poziom wiedzy scoutingu w jednym z najlepszych klubów na świecie. Troszkę pyszałkowate – odpada. Zatem wszystko, ale to niemal wszystko, przemawia za problemami z psychiką. O tyle temat został rozjaśniony, że sam piłkarz w ostatnim wywiadzie przyznał, iż w jego świadomości, w związku z narastającą presją, rozpętało się piekiełko, z którym nie może sobie poradzić. Okej. To teraz takie testowe pytanie: czy, i ewentualnie jak, kibice mogą pomóc swojemu zawodnikowi w walce z samym sobą? Gwizdami? Wsparciem? Dajmy na to, że ktoś wykonuje jakąś czynność pod presją, na jego ruchy zwrócone są tysiące par oczu, i mu to nie wychodzi, gubi się, myli, cała czynność przypomina groteskę. Rozumiem, że w takiej chwili gwizdy dopomogą w koncentracji i przełamaniu impasu (Pique może być zmobilizowany gwizdami ze strony kibiców Królewskich, ale czy równie lekko przyjąłby chłostę, przeradzającą się w tortury, ze strony socios?). Czy bardziej wyciągnięta ręka? Po prostu zrozumienie słabości drugiej osoby, w chwili kiedy nie idzie, tym bardziej okazanie mu zaufania i wsparcia, właśnie po to, żeby pomóc psychicznie się mu przełamać. Bo, że problem ma podłoże typowo psychiczne, to już chyba udało się nam ustalić? Rozumiem jak pięknie i widowiskowo kibicuje się Messiemu, ze zrozumieniem i podziwem kiwa się głową na wyczyny Busquesta, chwali się popisy ter Stegena, niezachwianą postawę Umititego. I tutaj każdy jest kibicem, każdy jest piewcą futbolu rodem z Katalonii. Tymczasem przychodzi wątek Andre Gomesa. Taki test, sprawdzian. I wylewa się strumieniami, niczym ze średniowiecznych kamienic, zawartość wiader z pomyjami. Leci na katalońskie ulice i katalońskie chodniki. A potem ludzie w tym chodzą, to ich wciąga, sami się w tym ubabrają i już nie mają pretensji do tych, co te świństwa wylali, tylko do obiektu, z powodu którego nieczystości zostały wylane. Bardzo jest mi szkoda naszego piłkarza. On się zapętlił. Nie może znaleźć wyjścia z tej sytuacji. Wybaczcie, ale jeśli czuje wstyd z powodu własnej postawy, i to taki, że nie pozwala mu on wyjść na ulicę, że doprowadza do jakiejś klaustrofobicznej alienacji, to nie jest bagatela. To jest coś poważnego. Mam przyjaciela, który jest wiernym fanem Lazio. Od dawna. I nie raz mi mówił, że musi mi być łatwo w tych czasach kibicować Barcelonie. On niejednokrotnie już załamywał ręce, ale wciąż coś go ciągnęło do tej drużyny, do oglądania ich meczów, do ściskania kciuków nawet wtedy, gdy było to beznadziejne. Otóż, mamy w Barcelonie mikrośrodowisko ówczesnego Lazio Rzym. Może trochę papierek lakmusowy naszej wierności i przywiązania do barw. Bo jeśli bycie z wybraną przez siebie drużyną, ma polegać tylko na skakaniu z radości w momentach tryumfu, a oklaskiwanie jest zarezerwowane jedynie dla nielicznych, to nie należy mylić kibicowania ze zblazowanym obserwowaniem. Piłka nożna i emocje z nią związane to jednak coś więcej niż zwykła transakcja handlowa. A drużyna piłkarska jest ze sobą o wiele bardziej zżyta nich pracownicy jakiejkolwiek firmy komercyjnej. Tutaj dochodzi magia sportu, cała ta czasami niemal baśniowa otoczka. Stąd też nie podchodzę do Andre Gomesa jako pracownika, który nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, a który zasługuje z tego powodu na naganę, wyrzucenie z pracy, wyśmianie, dyscyplinarkę i na koniec kopa w dupę. Do końca będę w tego chłopaka wierzył. I mam marzenie, że Valverde wreszcie wykrzesze z tego chłopaka to, co najlepszego. Wielu już było takich piłkarzy, co się bardzo długo nie asymilowali z systemem Barcelony. Nawet wychowankowie. A warto było na nich poczekać, by później stworzyli historię. Od Portugalczyka nie wymagam żeby stał się legendą, ale jeszcze wierzę w to, że Ernesto, oprócz swoich podstawowych zadań jak wygrana ligi hiszpańskiej czy walka w Lidze Mistrzów, „wyczaruje” nam również Andre Gomesa. Znajdzie dla niego odpowiednią rolę na boisku i pomoże przełamać psychiczny dyskomfort. To jest taki rodzaj trenera, któremu może się to udać. Futbol był świadkiem licznych niespodziewanych sytuacji czy absurdalnych wydarzeń. Dlaczego tym razem nie mogłoby być podobnie? Na końcówkę sezonu jedno hasło: wiara!

  • Cochise
    Polecają 173

    @Patriskos : Odzyskanie Mistrzostwa Hiszpanii, zdobycie Pucharu Króla, Złoty But Messiego, piękne pożegnanie Iniesty, zwycięstwo na Santiago Bernabeu, świetny transfer Coutinho, bardzo dobry sezon Rakitica i ter Stegena - to garść pozytywów wydłubana z pamięci na szybko. Jak "Wy" możecie siebie nazywać kibicami Barcelony???

Ostatnie wystawione oceny

1/8 finału

1. mecz 1/8 finału Liga Mistrzów Wtorek, 24 lutego 20:45 Transmisja: Canal + Sport

Gorące tematy